To jest archiwum! Aktualna strona znajduje się pod adresem: www.informacjapubliczna.org

logo Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej
Newsletter
Wydarzenia
poprzedniluty 2019następny
PWŚCzPtSN
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728 
Komentarze
| 12-11-2016 18:17
| 12-11-2016 18:14
| 04-04-2016 14:44
Sieć Obywatelska - Watchdog Polska Pozarządowe Centrum Dostępu do Informacji Publicznej >> Aktualności >> Obywatel korzystający ze swoich praw - nowy typ heroicznego bohatera?

08.01.2013
A- A+
Obywatel korzystający ze swoich praw - nowy typ heroicznego bohatera?
Napis na kartce informacyjnej Zapraszamy na najniższy poziom

Taki list otrzymał uczestnik naszej listy dyskusyjnej o dostępie do informacji publicznej z GDDKiA (Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad) w Lublinie. 

Pismo z GDDKiA, w którym napisano m. in., że pojęcia każdy z udip nie można utożsamiać z pojęciem anonimowy i że GDDKiA nie posiada danych dających GDDKiA możliwość identyfikacji podmiotu żądającego informacji publicznej. [Żądanie wyysłane zostało z anonimowego adresu e-mail]

Tę historię można czytać dwutorowo – dosłownie – czyli odczytując treść pisma. Ale jest też ciekawy wątek poprzedzający – sprzed zaledwie półtora miesiąca.

Skoro zabrakło argumentów prawnych, to znalazły się inne środki perswazji

W listopadzie 2012 roku, ten sam uczestnik listy, napisał:

Przed chwilą otrzymałem telefon od kierownika, że dzwonił do niego dyrektor, że po co ja wnioskowałem o informacje publiczną do GDDKiA o przesłanie mi kopii protokołów z rad budowy (chciałem wiedzieć jakie są realne opóźnienia w budowie obwodnicy Lublina). "Dyrektor mi je da" (pracuję na budowie (…) obwodnicy Lublina. Wszystko przez to, że GDDKiA stwierdziła, że udostępnienie protokołów to już przetworzenie IP (kilkadziesiąt stron, przetworzenie miałoby polegać na znalezieniu tych kilkunastu protokołów od lipca 2012 i zeskanowaniu, ewentualnie na anonimizacji?). Ja odpisałem, że się nie zgadzam, uzasadniłem paroma orzeczeniami WSA i NSA (przy okazji zbijając ich 2 orzeczenia, które tyczyły się całkiem odmiennych sytuacji), i napisałem, że jak nie dadzą to skarga do WSA...(…) maila wysłałem jako "obywatel" z maila [adres ten sam jak w cytowanym piśmie].

Strzeż się obywatelu!

Wnioskodawca wysłał swoje żądanie poprzez prywatne konto gmail (zawierającego jego imię i nazwisko), jednakże w sposób, który u odbiorcy pokazywał anonimowe konto wnioskodawcy – o innej nazwie i na innym serwerze (po którym nie da się go zidentyfikować). Nie wiedział jednak, iż serwery pocztowe traktują owo anonimowe, zewnętrzne konto wyłącznie jako alias jego konta gmailowego. Proste sprawdzenie zawartości nagłówka wiadomości pocztowej (który normalnie się nie wyświetla) pozwoliło dotrzeć do jego prywatnego maila a tym samym do jego imienia i nazwiska...Przy odpowiednich ustawieniach gmaila można tego problemu uniknąć, ale w tym wypadku to nie nastąpiło.

Dla wątpiących czy należy wnioskować anonimowo, warto dodać, że to właśnie jest jedna z ważniejszych gwarancji zawartych w ustawie o dostępie od informacji publicznej (Art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej: Od osoby wykonującej prawo do informacji publicznej nie wolno żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego. Wyrok WSA w Warszawie z dnia 10 listopada 2010 roku sygn. II SAB/Wa 259/10: Wniosek o udzielenie informacji publicznej może przybrać każdą formę, a osoba jej żądająca nie musi być nawet w pełni zidentyfikowana Chodzi o to, aby wnioskodawcy mieli łatwy i bezpieczny dostęp do informacji publicznej (wszak gdyby żądana informacja znajdowała się w BIPie, nie byłoby problemu że trzeba wnioskować, a dostęp byłby anonimowy) i aby nie powstrzymywały ich obawy, że pytania źle nastawią do nich indagowane instytucje – często mające władzę i mogące wpływać na los wnioskodawców.

Dalej uczestnik naszej listy napisał: Jestem ciekaw jaka sytuacja będzie jutro w pracy, czy wyląduje na dywaniku u dyrektora i zaprzestaną za mną współpracy?

Szykanowanie za korzystanie z przysługujących praw

Inny z uczestników listy dyskusyjnej zareagował natychmiast. Napisał:

A czy SLLGO rozważa zwrócenie się do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Państwowej Inspekcji Pracy i Rzecznika Praw Obywatelskich z zawiadomieniem o szykanowaniu pracownika z powodów niezwiązanych z wykonywaniem obowiązków służbowych, to jest korzystania przez niego ze swojego prawa człowieka?

Dyskusja rozwinęła się wokół wątku, czy to nie jest nadmiernie pochopne wyciąganie wniosków i wątpliwości dowodowych samego feralnego wnioskodawcy: Nie mam dowodów, że taka sytuacja zaszła (telefon kierownika do mnie to jedyne co wiem - w sądzie byłoby słowo przeciw słowu, podejrzewam, że na szczeblu GDDKiA-moja firma sytuacja wyglądała analogicznie-telefonicznie).

A osiem dni później ….

Wczoraj dostałem wypowiedzenie z pracy (…) Nie wiem co o tym myśleć, bo myślałem, że raczej jestem gdzieś dalej w kolejce do zwolnienia-za osobami z umowami na czas określony, mówiącymi od roku, że szukają innej roboty, nie potrafiącymi obsługiwać komputera (co w naszej pracy jest niezbędne), o krótszym stażu w firmie...

Zwolnienia w firmie miały jednak charakter grupowy i wnioskodawcy trudno stwierdzić czy owo zdarzenie miało jakikolwiek wpływ na jego sytuację.

Posiada GDDKiA „dane identyfikujące podmiot żądający informacji”, czy też nie posiada?

Pomijając fakt wątpliwego wywodu w przedstawianym właśnie piśmie GDDKiA, warto zwrócić uwagę na ile zdanie końcowe wymienionego pisma odpowiada rzeczywistości. No bo jak to jest? W listopadzie adres e-mail został połączony z danymi osobowymi do tego stopnia, że został zidentyfikowany pracodawca wnioskodawcy, a już w styczniu - gdy tak było wygodniej – nastąpiła amnezja? Jak sądzicie, ile wniosków otrzymała GDDKiA w międzyczasie? Ile osób obsługiwało zapytania? Może ktoś z Was chciałby sprawdzić i podzielić się z nami swoimi odkryciami?

Jaki z tego morał?

Przynajmniej dwa smutne wnioski można wyciągnąć z tej historii. Nawet zakładając optymistyczną wersję, że zwolnienie nie miało związku z korzystaniem z prawa człowieka do informacji, podmiot zobowiązany do rozliczenia się z prowadzonych działań – GDDKiA w Lublinie - dwa razy wykazał się działaniami naruszającymi zaufanie, które powinna budzić instytucja publiczna gospodarująca publicznymi pieniędzmi. Po pierwsze, jej przedstawiciel lub przedstawicielka musiał/musiała podjąć działania, które dorowadziły do zaangażowania się pracodawcy (postronnego podmiotu w tej sytuacji) w podejmowanie działań wobec pracownika. Po drugie – celowo – mając wiedzę o podmiocie wnioskującym – utrudnia dostęp do informacji powołując się na brak tej wiedzy.

To niestety nie jest wyjątkowa i jedyna sytuacja w Polsce – mamy takich sygnałów coraz więcej. I w tym roku zamierzamy przymierzyć się do ich nagłaśniania, a być może doprowadzić do zaangażowania instytucji odpowiedzialnych za ochronę praw obywatelskich i pracowniczych. Nie chcemy żyć w kraju, w którym ci, którzy mają władzę zastraszają obywateli. Polska jest demokratycznym państwem prawnym. Mamy nadzieję, że Wy też nie akceptujecie tej sytuacji i włączycie się ze swoimi pomysłami w działania zwalczające patologie życia publicznego w Polsce.


Tytułowe zdjęcie napisu "zapraszamy na najniższy poziom" - CC BY-SA 3.0 by Marzena Czarnecka.

Na podstawie dyskusji na liście, zebrała Katarzyna Batko-Tołuć
Wydrukuj skomentuj

Komentarze (4)
Wróg publiczny :) | 08.01.2013
To mnie trochę wygląda, jak jakaś kompilacja "Paragrafu 22" J. Hellera i "Procesu" F. Kafki. Jakiś dobry scenarzysta i reżyser powinni wziąć to na warsztat.
usuń
Darek | 08.01.2013
Ja wysłałem wniosek mailem do ANR-adres podałem. Dostałem pismo informujące,że nie mogą mi podac informacji,bo nie podałem maila-udało mi się ich jednak "wyprostowac".Pani Katarzyno,proszę się zainteresowac jak "informację przetworzoną" interpretuje UG Dopiewo. Sprawy prowadzi p.Szymon.
usuń
Katarzyna Batko | 10.01.2013
Ja sobie mogę to wyobrazić. Robimy właśnie monitoring poziomu wnioskowania w 2011 i 2012 roku w polskich gminach. Właśnie opracowujemy wyniki. Zaczęliśmy 29 października, 18 listopada wysyłaliśmy ponaglenia. Generalnie - udało nam się dzięki tym działaniom zwiększyć poziom odpowiadania (inną sprawą jest jakość niektórych odpowiedzi) z 48% (w terminie) do 83% w ogóle. Ale gmina Dopiewo się nie łapie nawet i na to. Nie odpowiedziała na żadne z pism. Czyli jest w 17% tych najmniej responsywnych, pozostających w bezczynności. To skąd nagle mieliby być tacy otwarci na udzielanie informacji i nie korzystać z możliwości utrudniania?
usuń
Darek | 30.04.2013
Podziękowania dla p.Szymona Osowskiego za sprawę związaną z Gminą Dopiewo,choc nie ja byłem wnioskodawcą: http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/BFE698B1D5 To pewnie nie koniec,ale przełom na pewno.Miałem już sprawę związaną z tą gminą i wiem,że jest tam "dostępowy ugór". Swoją drogą proponuję,żeby Centrum przesłało egzemplarz Ustawy do SKO w Poznaniu.Absurdalne werdykty Kolegium świadczą o tym,że nikt z orzekających nigdy się z przepisami nie zapoznał.
usuń
CC | Sieć Obywatelska - Watchdog Polska, ul. Ursynowska 22/2, 02-605 Warszawa, +48 22 844 73 55, dip@lgo.pl | CMS: e-ppi.pl | Wygląd strony: Agencja BO TAK!
Inne nasze programy:    fundusze sołeckie watchdog